← Wróć do podopiecznych

Podopieczny Fundacji Koniczynka

Oliwia Nowicka

Województwo
Opolskie
Data urodzenia
21.01.2010
Diagnoza
jamistość rdzenia kręgowego, Zespół Charliego.
Cel zbiórki
dofinansowanie rehabilitacji, terapii i turnusów rehabilitacyjnych. Koszt turnusu to kwota 16 tyś zł.

Poznaj historię

10.10.2026r:
Wczoraj zakończyłam pierwszy tydzień mojego turnusu rehabilitacyjnego w Ośrodku Rehabilitacyjnym Smile. To był tydzień pełen wzlotów i upadków, chwil zwątpienia, bólu i zmęczenia… ale też małych kroków do przodu, które dla mnie znaczą naprawdę wiele. Nie zawsze jest łatwo. Czasami moje ciało mówi „dość”, kiedy moje serce wciąż chce walczyć. Są chwile, kiedy ból odbiera mi siły, a każda kolejna terapia wymaga ode mnie ogromnego wysiłku. Mimo to nie chcę się poddawać. Daję z siebie wszystko, nawet wtedy, kiedy jest mi naprawdę ciężko. Przede mną kolejny tydzień ciężkiej pracy, w sumie zaplanowanych mam aż 120 terapii w ciągu tych 2 tyg! To bardzo intensywny turnus, ale właśnie tutaj, dzięki wspaniałej ekipie fizjoterapeutów, udaje mi się wypracować postępy, których nie osiągnęłabym podczas samych rehabilitacji stacjonarnych. To, czego nauczę się tutaj, będę później kontynuować na rehabilitacjach w domu. Każde ćwiczenie, każda godzina terapii i każdy najmniejszy postęp mają ogromne znaczenie. Przygotowuję też swój organizm do kolejnego podania leków bezpośrednio do rdzenia, zaplanowanego na listopad. To dla mnie kolejny ważny etap i kolejna nadzieja. Wiecie, co jest najtrudniejsze? Że na takie intensywne turnusy możemy pozwolić sobie tylko dwa razy w roku — w marcu i październiku. A ja tak bardzo potrzebuję tej rehabilitacji… Nie tylko po to, żeby zdobywać nowe umiejętności, ale też po to, żeby nie stracić tego, o co walczę każdego dnia. Mam dopiero 16 lat. Chciałabym po prostu żyć, marzyć, poznawać świat i cieszyć się życiem jak inne dziewczyny w moim wieku. Nie wybrałam choroby ani życia na wózku, ale wybrałam walkę. I dopóki mam siłę, będę walczyć o siebie. Dlatego dziś znów zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Wiem, że wiele razy już mi pomogliście i za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo dziękuję Wam z całego serca.

30.09.2026r:
LIST DO ŻYCIA…
Droga Życie…
Czasami chciałabym Cię zapytać…
dlaczego właśnie ja?
Mam 16 lat. Powinnam martwić się szkołą, przyjaciółmi, tym, co założę jutro i dokąd pojadę w weekend. A ja często martwię się tym, czy mój kręgosłup pozwoli mi wstać z łóżka, czy ból znowu będzie silniejszy i czy znajdą się pieniądze na kolejną rehabilitację. Moje życie od dawna wygląda inaczej. Szpitale zamiast beztroskich dni. Badania zamiast zwyczajnych planów. Ból zamiast spokoju.
Rehabilitacja zamiast odpoczynku. A mimo wszystko… ja nadal tak bardzo kocham życie. Chcę jeszcze zobaczyć tyle miejsc. Chcę się śmiać. Chcę poznawać ludzi. Chcę mieć przyjaciół. Chcę być potrzebna.
Chcę po prostu żyć, a nie ciągle walczyć o to, żeby móc żyć trochę normalniej. Najtrudniejsze jest to, że czasami nawet wtedy, kiedy mam w sobie ogromną wolę walki, pojawia się kolejna przeszkoda — pieniądze. Leczenie, rehabilitacja, turnusy… wszystko kosztuje.
A ja nie chcę, żeby moja mamusia musiała wybierać, z czego zrezygnować, żeby zapłacić za moje leczenie. Widzę, ile dla mnie robi. Widzę jej zmęczenie. Wiem, że oddałaby mi wszystko, gdyby tylko mogła. I dlatego czasami po prostu płaczę…Nie dlatego, że chcę się poddać. Tylko dlatego, że tak bardzo chciałabym, żeby choć raz było trochę łatwiej. Dlatego jeśli ktoś z Was chciałby być kawałek tej mojej drogi…nie proszę o wielkie rzeczy. Czasem wystarczy udostępnienie mojego apelu.
Czasem dobre słowo. Czasem mała wpłata.
A czasem po prostu świadomość, że gdzieś tam jest ktoś, kto o mnie pamięta. Nie musicie naprawiać mojego świata. Wystarczy, że pomożecie mi przejść przez jego najtrudniejsze kawałki.
Ja ze swojej strony obiecuję jedno — będę walczyć dalej. Bo choć czasami jestem zmęczona, przestraszona i mam łzy w oczach…wciąż wybieram życie. Wciąż mam marzenia.
I wciąż wierzę, że przede mną są jeszcze piękne dni.

19.09.2026r:
Muszę poprosić Was o pomoc… Życie nie pytało mnie czy chce być silna...Życie pokazało mi że muszę być silna...Życie zmusiło mnie być silną. Już 4 października jadę na mój wyczekiwany, kolejny turnus rehabilitacyjny pod Poznaniem. To nie jest dla mnie zwykły wyjazd. To dwa tygodnie ogromnej pracy, wysiłku i walki z ciałem, o swoją sprawność. Moja choroba niestety postępuje coraz szybciej, ale ja się nie poddaję. Na każdym turnusie robię niesamowite postępy, uczę się nowych rzeczy, wzmacniam swoje ciało i zdobywam umiejętności, które później staram się utrzymać aż do kolejnego wyjazdu na turnus, na stacjonarnych rehabilitacjach na Politechnice Opolskiej i w Gliwicach. Tak nauczyłam się pływać, nurkować, stabilizować ciało. Ten turnus jest dla mnie szczególnie ważny, ponieważ 27 listopada czeka mnie kolejny pobyt w szpitalu i podanie do rdzenia leków oraz sterydów. Przede mną kolejny trudny etap leczenia, dlatego chcę i muszę jak najlepiej przygotować swoje ciało i organizm do tego zabiegu. (W maju już miałam podana pierwsza dawkę i dużo mi pomogło). Rehabilitacja przed zabiegiem jest bardzo ważna. Niestety moje zbiórki już dawno stanęły w miejscu, a do opłacenia turnusu wciąż brakuje nam sporej kwoty, jest ciężko. Jeśli możecie dorzucić choć kilka złotych, będę ogromnie wdzięczna. Jeśli nie możecie wpłacić, proszę udostępnijcie mój post. Każde udostępnienie może dotrzeć do kogoś, kto będzie mógł mi pomóc. Choroba zabiera mi wiele, ale ja nie chcę pozwolić, żeby zabrała mi również nadzieję.

31.08.2026r:
Akceptacja niepełnosprawności nie oznacza rezygnacji. Długo myślałam, że zaakceptować wózek oznacza pogodzić się z tym, że moje życie już zawsze będzie wyglądało inaczej. Że muszę zrezygnować z tego, o czym marzę. Że pewnych rzeczy już po prostu nie mogę mieć. Dzisiaj wiem, że to nieprawda. Akceptacja niepełnosprawności nie oznacza rezygnacji z siebie.
Nie oznacza, że przestaję marzyć. Nie oznacza, że nie mogę chcieć więcej. Nie oznacza też, że mam udawać, że wszystko jest łatwe. Bo nie jest. Są dni, kiedy jestem zła. Są dni, kiedy płaczę i pytam:
„Dlaczego ja?”
Są chwile, kiedy patrzę na innych i myślę, jak wyglądałoby moje życie, gdybym mogła chodzić…
Ale uczę się też patrzeć na siebie inaczej. Nie jestem tylko osobą na wózku. Jestem Oliwia, mam 16 lat. Mam swoje marzenia, plany, zainteresowania, emocje, radości i smutki. Chcę poznawać świat, śmiać się, podróżować, spotykać ludzi, kiedyś kochać i być kochana. Chcę mieć przyjaciół i czuć, że jestem dla kogoś ważna. Mój wózek jest częścią mojego życia, ale nie jest całą mną.
Uczę się, że mam prawo być samodzielna. Mam prawo podejmować decyzje. Mam prawo mówić, czego chcę i czego nie chcę. Mam prawo marzyć o normalnym, szczęśliwym życiu. Chcę nauczyć się kochać siebie taką, jaka jestem. Z moimi ograniczeniami, słabościami, ale też z całą moją siłą.
Bo może moje życie wygląda inaczej niż życie innych osób…
ale to wciąż MOJE ŻYCIE. I chcę je przeżyć najlepiej, jak potrafię na wózku.
Nie wiem, ile jeszcze trudnych chwil przede mną. Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Ale wiem jedno:
Nie rezygnuję z marzeń. Nie rezygnuję z siebie. Nie rezygnuję z życia.

20.08.2026r:
Moje życie może z pozoru wyglądać zwyczajnie… ale dla mnie każdy dzień jest małą walką. Na zmianę jeżdżę do Opola, na Politechnikę Opolską, gdzie uczę się różnych rzeczy związanych z codziennym życiem na wózku, a potem do Gliwic na rehabilitację, żeby walczyć o swoją sprawność i samodzielność. W weekendy basen, a kiedy mam trochę wolnego – robię koraliki, tworzę i szukam małych chwil radości. Nie mam wielu przyjaciół. Czasami bardzo mi tego brakuje… Dlatego najwięcej czasu spędzam z Mamą, kuzynką i bratem. To oni są obok mnie, kiedy jest dobrze, ale przede wszystkim wtedy, kiedy jest trudno. Moje życie nie zawsze jest takie, o jakim marzyłam. Ale nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy, walczyć o każdy postęp i doceniać tych, którzy naprawdę są przy mnie.

16.08.2026r:
Dzisiaj przeżyłam naprawdę wyjątkową przygodę! Pojechałam do Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie i już od pierwszych chwil wiedziałam, że to miejsce jest dla mnie stworzone. Uwielbiam samochody, dlatego możliwość zobaczenia z bliska tylu pięknych, starych aut była dla mnie czymś niesamowitym. Mogłam zobaczyć samochody, którymi kiedyś jeździli nasi rodzice, dziadkowie, a nawet takie, które pamiętają jeszcze czasy, gdy świat wyglądał zupełnie inaczej. I to nie były tylko samochody! Były samoloty, stare budki telefoniczne, kioski, różne przedmioty z dawnych lat i mnóstwo rzeczy, które pozwalają przenieść się na chwilę do przeszłości. Patrzyłam na to wszystko z ogromnym zainteresowaniem, zastanawiając się, jak wyglądało życie wtedy, kiedy nie było jeszcze tych wszystkich nowoczesnych rzeczy, które mamy dzisiaj. To była dla mnie nie tylko wycieczka. To była mała podróż w czasie…

27.05.2026r:
Wczoraj wróciłam ze szpitala i już dziś zaczęłam intensywną rehabilitację po zabiegu ostrzyknięcia wyrostka poprzecznego V kręgu lędźwiowego oraz tylnego górnego końca kości sterydami i roztworem Depo-Medrolu. Za miesiąc czeka mnie kolejna blokada tego miejsca, a w listopadzie operacja związana z Zespołem Bertolottiego. Wiem, że przede mną bardzo ciężki rok… pełen bólu, walki i kolejnych wyzwań. Ale mimo wszystko się nie poddaję. Codziennie uczę się żyć z bólem i walczyć o każdy dzień sprawności. Są momenty zwątpienia, łzy i bezsilność, ale gdzieś głęboko we mnie wciąż jest siła, która nie pozwala mi się zatrzymać. Choroba próbuje odebrać mi marzenia, plany i normalność, ale ja nadal chcę walczyć o siebie i swoje życie. Rehabilitacja stała się moją codziennością, moją nadzieją i jedyną drogą, by moje ciało dalej chciało ze mną współpracować. Nie wiem, co będzie jutro, ale wiem jedno — idę do przodu. Małymi krokami, z bólem, ze strachem… ale z ogromną determinacją.

24.05.2026r:
Od piątku przebywam w szpitalu w Poznaniu, na ortopedii dziecięcej. Za mną już szereg badań, rozmowy z lekarzami i kolejne trudne dni. Dzisiaj miałam konsultację anestezjologiczną, a jutro czeka mnie kolejny zabieg — podanie leków i sterydów do rdzenia. Jeżeli leki zadziałają tak, jak spodziewają się lekarze… przede mną będzie operacja kręgosłupa. Bardzo boję się jutrzejszego dnia.
Nie wiem, co będzie dalej. Czasami ten strach jest większy niż ja sama.

06.05.2026r:
Byłam z mamą w Poradni Ortopedycznej na Klinice Grunwaldzkiej u profesora Jóźwiaka.
Po dokładnym badaniu i przeanalizowaniu wszystkich wypisów, dokumentów, dostałam skierowanie do szpitala w trybie pilnym, jak to Pan doktor ujął "na ostro" na jego oddział. Przejdę kolejne badania potwierdzające mój stan i będę miała zrobiona kolejna blokadę kręgosłupa.
Wracamy właśnie do domu… jeszcze kawałek drogi przed nami. Jestem zmęczona.
Bardzo zmęczona tym wszystkim — szpitalami, badaniami, niepewnością.

Historia Oliwki:
Oliwka szykuje się do operacji kręgosłupa! Prosimy o wsparcie. Lekarze przygotowują ją do operacji kręgosłupa. Wszyscy mamy nadzieję, że ten zabieg pomoże oraz pokaże dalszą drogę leczenia. Zamiast zwykłego życia nastolatki zna ból, szpitale i strach przed kolejnymi zabiegami. Oliwka przygotowuje się do swojej 8. operacji. Zamiast planować przyszłość, spotykać się z przyjaciółmi i cieszyć się młodością. Oliwka walczy o każdy kolejny dzień bez bólu, bo urodziła się z wyrokiem – ciężką, nieuleczalną chorobą! Przez nią życie to ciągły ból. Choroba zabiera Oliwce siłę w mięśniach, przez co porusza się na wózku. Coraz częściej jednak nawet na to nie ma siły. Oliwka cierpi na mózgowe porażenie dziecięce oraz jamistość rdzenia kręgowego. To schorzenie nerwowo-mięśniowe o podłożu genetycznym. Choruje także na torbielowatość. W jej ciele tworzą się guzy, nawet w główce. Lekarze rozkładają ręce, nie są w stanie pomóc, a ja nie wiem już, skąd brać nadzieję… Bezradność zabija. We wrześniu 2023 roku zdiagnozowano u niej zanik tkanek kostnych. W najgorszych momentach traciła czucie w nogach i groziła jej amputacja. Musiała przejść dwie transplantacje, polegające na przeszczepieniu tkanek z biodra do nóg. Choroba nie odpuszcza. Z każdym miesiącem zabiera jej siły, sprawność i kawałek życia. Patrzę na nią i widzę dziecko, które powinno żyć normalnie... a zamiast tego spędza dni w szpitalach, na badaniach i w salach rehabilitacyjnych. A mimo to ona wciąż mówi: „Mamo, dam radę. Nie poddam się." Oliwka porusza się na wózku inwalidzkim. Ale w jej sercu jest ogromna miłość do życia. Ona naprawdę chce żyć... zwyczajnie jak każda nastolatka. Jej jedyną szansą są ciągłe, intensywne rehabilitacje i specjalistyczne turnusy. To dzięki nim może walczyć o sprawność i samodzielność. Prawda jest jednak brutalna: bez pieniędzy ta walka stanie się niemożliwa. Koszt jednego turnusu to kilkanaście tysięcy złotych. A Oliwka potrzebuje ich stale... żeby nie cofać się, żeby nie tracić tego, co już wypracowała z ogromnym bólem. Jako mama zrobię wszystko, żeby ją uratować. Ale sama nie dam rady. 


Do tej pory udało się

Rok 2026
pazdziernik

przekazaliśmy część środków finansowych na październikowy turnus rehabilitacyjny

pazdziernik

przekazaliśmy część środków finansowych na październikowy turnus rehabilitacyjny.

wrzesien

przekazać środki pieniężne na turnus rehabilitacyjny w Poznaniu.

lipiec

wpłacić środki finansowe na dalsze leczenie i wsparcie.

czerwiec

przesłać środki pieniężne na opłacenie miesięcznej terapii z fizjoterapeutą

maj

wpłacić fundusze na opłacenie codziennej rehabilitacji

kwiecień

przekazać środki finansowe na opłacenie bieżących potrzeb związanych z leczeniem

marzec

opłacić bieżącą rehabilitację

luty

przesłać fundusze na opłacenie turnusu rehabilitacyjnego

styczen

przesłać kolejne fundusze na opłacenie specjalistycznej rehabilitacji na cały miesiąc.

styczen

wpłacić kolejne fundusze na zakup specjalistycznego wózka aktywnego.

styczen

przesłać fundusze na zakup specjalistycznego wózka aktywnego.

styczen

przekazać kolejne środki na zakup wózka profilowanego.

Nasi przyjaciele